A łowił na coś co wyglądało jak linka do muchy ale jak wrzucał do wody przynętę to tonęła. No i co chwila wyciągał takie malutkie rybki, o: Myśleliśmy, ze to może na “żywca” na później, ale nie, “to się zjada” wytłumaczył. Nigdy nie przestanę się dziwić temu jak Japończycy wykorzystują miejsce… Tłumaczenia w kontekście hasła "ojciec wrzucał" z polskiego na angielski od Reverso Context: Pamiętasz, jak byłeś mały i ojciec wrzucał cię do głębokiego basenu, aby nauczyć cię pływać? Medytacja niedzielna Z Ewangelii według św. Mateusza: Jezus, nauczając rzesze, mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, Byłam na 3 piętrze i słyszałam, jak wyje. Dzwonił z budki, słyszałam jak wrzucał monety. I could hear him walking back and forth, . Julian Tuwim O GRZESIU KŁAMCZUCHU I JEGO CIOCI -Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam? -List proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła! -Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się, kochanie! -Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię! -Oj! Grzesiu, kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci! -Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci! -Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi słowo. -No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo: List był do wuja Leona, A koperta... no, taka... tego... Nic takiego nadzwyczajnego, Na kopercie- nazwisko I Łódź... i ta ulica z numerem, I pamiętam wszystko: Że znaczek był z Belwederem, A jak wrzucałem list do skzrynki, To przechodził tatuś Halinki. I jeden oficer też wrzucał, Wysoki- wysoki, Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał, I jechała taksówka... i powóz... I krowę prowadzili... i trąbił autobus, I szły jakieś trzy dziewczynki, Jak wrzucałem ten list do skrzynki... Ciocia głową pokiwała, Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia: -Oj, Grzesiu, Grzesiu! Przecież ja ci wcale nie dalam Żadnego listu do wrzucenia!... Scenariusz apelu został przygotowany dla uczniów klas I-III. Powstał z potrzeby przedstawienia twórczości Juliana Tuwima z okazji uroczystości poprzedzających nadanie szkole imienia tego poety. Akcja dzieje się na stacji kolejowej wśród ludzi oczekujących na pociąg. W scenariuszu mozna rozbudować końcową rolę Michałów i przenieść się z akcją do świata zwierząt. SCENARIUSZ PRZEDSTAWIENIA “PASAŻEROWIE Z LOKOMOTYWY” na podstawie wierszy Juliana Tuwima (Za kurtyną dzieci głośno skandują) BUCH! JAK GORĄCO! UCH! JAK GORĄCO! PUFF! JAK GORĄCO! (Na scenę wchodzi maszynista i gwiżdże.) MASZYNISTA: Uwaga! Uwaga! Pociąg “Fantazja” relacji Wierszykowo – Tuwimowo wjedzie na stację Szkoły Podstawowej nr 19. Podróżnych prosimy o zajmowanie miejsc i zamknięcie drzwi. (Maszynista gwiżdże i wychodzi za kurtynę.) (Ruch pasażerów - Dzieci biegają, chodzą w różne strony, spoglądają na zegarek, nerwowo oczekując na pociąg. Dźwięk nadjeżdżającego pociągu.) I Fragment wiersza “LOKOMOTYWA” (w wykonaniu dzieci schowanych za kurtyną) Stoi na stacji lokomotywa, Ciężka, ogromna i pot z niej spływa: Tłusta oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: Buch – jak gorąco! Uch – jak gorąco! Puff – jak gorąco! Uff – jak gorąco! Już ledwo sapie, już ledwo zipie, A jeszcze palacz węgiel w nią sypie. (Na scenę wchodzi maszynista.) MASZYNISTA: Uwaga! Uwaga! Pociąg “Fantazja” relacji Wierszykowo – Tuwimowo wjechał na stację Szkoły Podstawowej nr 19. Podróżnych informujemy, że pociąg ze stacji Jastrzębie Zdrój odjedzie do Tuwimowa z 20 minutowym opóźnieniem. Bardzo przepraszamy za zaistniałe utrudnienia. (Maszynista gwiżdże i wychodzi za kurtynę.) (Na scenę wchodzą pasażerowie pociągu): Zosia- Samosia, Hilary, recytatorzy1-3. Hilary siada na ławce i czyta gazetę; Zosia- Samosia skacze na skakance, za nią recytatorzy 1-3 krzyczą: “ZOCHA- SAMOCHA”. Chwilę później wybiegają z głośnym śmiechem, za uciekającą Samosią, za kurtynę. Hilary ze zgorszeniem patrzy za wychodzącymi dziećmi (okulary wkłada do kieszeni); próbuje dalej czytać, ale nie widzi bez okularów. Wchodzi rodzina Tralalińskich, która siada na przeciwległej ławeczce. Następnie wchodzą ciocia, Grześ Kłamczuch, pani i siadają obok Hilarego. GRZEŚ: - Ciociu? Co to za ludzie? CIOCIA: - Gdzie Grzesiu? GRZEŚ: - O tam!.... Popatrz!.... CIOCIA: - Nie mam pojęcia. Przestań się wreszcie wiercić! Bądź grzeczny! PANI: - Jak to! Pani nie wie? To przecież Tralalińscy.(Patrzy ze zgorszeniem na ciocię.) CIOCIA: - Kto?... Pierwsze słyszę! II Wiersz “O PANU TRALALIŃSKIM” PANI: - W Śpiewowicach, pięknym mieście,Na ulicy WesolińskiejMieszka sobie słynny śpiewak,Pan Tralisław Tralaliński. (Przedstawia członków rodziny wskazując ich dłonią.)Jego żona – Tralalona,Jego córka – Tralalurka,Jego synek – Tralalinek,Jego piesek – a kotek? Jest i kotek,Kotek zwie się tego jest papużka,Bardzo śmieszna dzień rano po śniadaniuZbiera się to zacne grono,By powtórzyć na cześć mistrzaJego piosnkę podniesie pan TralisławSwą pałeczkę – tralaleczkę,Wszyscy milkną, a po chwiliŚpiewa cały chór piosneczkę: (Tralaliński dyryguje pałeczką, a rodzina śpiewa.)“Trala tralaTralalalaTralalala Trala trala!”Tak to pana TralisławaJego świetny chór tralalują,A sam mistrz batutę ująłI sam w śpiewie się rozpala: (Tralaliński sam zaczyna śpiewać.)“Trala trala tralalala!” PANI: - Taka zatem to rodzinka. (Tralaliński podnosi się z ławki.) Tralaliński: - Chodźmy do pociągu, bo może nam odjechać. Pośpieszmy się. (Rodzina Tralalińskich podnosi się z ławki i idzie za Tralalińskim w stronę pociągu.) GRZEŚ: - Ciociu! Mogę iść z nimi do pociągu? CIOCIA: - Nie - moje dziecko!Przepraszam pana, gdzie tu jest skrzynka pocztowa? Muszę wysłać list. HILARY: - Może przy głównym wejściu? Nie widzę, bo zgubiłem okulary. A może ktoś mije ukradł!! (szuka, wychodzi) GRZEŚ: - Ciociu, ciociu, ja poszukam skrzynki pocztowej. CIOCIA: - Idź Grzesiu i wrzuć list do niej. ZOSIA- SAMOSIA: (wbiega) - Ja wyniosę list, ja robię wszystko sama (przechwala się). GRZEŚ: - Ty Zośka już się tak nie chwal. Ja sobie też poradzę. Prawda ciociu? CIOCIA: - Ależ oczywiście Grzesiu. No idź już, tylko się nie spóźnij na pociąg. Pamiętaj, żeodjeżdża za 20 minut. GRZEŚ: - Dobrze Ciociu! Biegnę, biegnę. (Grześ wybiega za kurtynę.) III Wiersz “ZOSIA- SAMOSIA”( Bohaterka skacze na skakance, zza kurtyny wybiegają 3 koleżanki – recytatorki 1-3. Na ławce siedzi ciocia i robi na drutach szal dla Grzesia.) - Jest taka jedna ją Zosia- Samosia,Bo wszystko: ZOSIA: - “Sama! Sama! Sama!” - (do widowni) Ważna mi dama! - Wszystko sama lepiej wie, - Wszystko sama robić chcę, - Dla niej szkoła, książka, mama - Nic nie znaczą- ZOSIA: - Wszystko sama! - Zjadła wszystkie rozumy, - Więc co jej po rozumie? - Uczyć się nie chce- ZOSIA: - Bo po co ? - Gdy sama wszystko umie? - (ustawiają się dookoła bohaterki) A jak zapytać Zosi: - Ile jest dwa i dwa? ZOSIA: - Osiem! ( śmiech recytatorek po pomyłkach Zosi) - A kto był Kopernik? ZOSIA: - Król - A co nam daje Śląsk? ZOSIA: - Sól ! - A gdzie leży Kraków? ZOSIA: - Nad Wartą! - (groźnie): A uczyć się warto? (Zosia tupie nogą, wystraszone dziewczynki siadają na ławce, potrącając ciocię, która zgorszona wstaje i grozi im palcem) ZOSIA: - Nie warto! Bo ja sama wszystko wiemI śniadanie sama zjem,samochód sama zrobię,I z wszystkim poradzę sobie!Kto by się tam uczył, pytał,Dowiadywał się i czytał,Kto by sobie głowę łamał,Kiedy mogę sama, sama! - (nie dowierzając): Naprawdę sama? ZOSIA: - (tupie nogą, robi złą minę) S-a-m-a! Toś ty taka mądra dama? ZOSIA: - A, tak! A kto głupi jest? ZOSIA: - Ja! Sama! (Recytatorki wybuchają śmiechem, Zosia płacze, pokazując język schodzi ze sceny.) - No, dziewczyny, mamy ją z głowy, przybijcie “piątkę”! (wychodzą) IV Wiersz “O GRZESIU KŁAMCZUCHU I JEGO CIOCI” (Ciocia robi na drutach. Grześ wpada z piłką na scenę, Zabiera robótkę cioci, przymierza i rzuca na ziemię, dalej kopie piłkę.) CIOCIA: - Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam? GRZEŚ: - List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła. CIOCIA: - Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się, kochanie! GRZEŚ: - Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię! CIOCIA: - Oj, Grzesiu, kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci! GRZEŚ: - Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci! CIOCIA: - Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi - No, słowo daję! I pamiętam szczegółowoList był do wuja skrzynka była czerwona,A koperta... no, taka...tego...Nic takiego nadzwyczajnego... (w trakcie recytacji Grześ pokazuje)A na kopercie – nazwiskoŁódź...i ta ulica z pamiętam wszystko:Że znaczek był z Belwederem,A jak wrzucałem list do skrzynki,To przechodził tatuś jeden oficer też wrzucał,Wysoki — wysoki, Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał,I jechała taksówka.. i powóz...( za kurtyną dzieci wydają właściwe odgłosy)I krowę prowadzili... i trąbił autobus,I szły jakieś trzy dziewczynki, jak wrzucałem ten list do skrzynki...(Dzieci głośno za kurtyną.)Ciocia głową pokiwała, Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia: CIOCIA: - Oj, Grzesiu, Grzesiu!Przecież ja ci wcale nie dałamżadnego listu do wrzucenia!...(Ciocia ściąga pasek i goni Grzesia Kłamczucha przez całą scenę.) (Na scenę wchodzi pan Hilary i potyka się o leżącego chłopca. W tym czasie na ławce siada Murzynek i dziewczynka.) CHŁOPIEC: - Proszę uważać. HILARY: - Przepraszam, ale nic nie widzę. Zgubiłem okulary... Co ty tu robisz moje dziecko? DYZIO (leżący chłopiec): - Leżę sobie. HILARY: - Leżysz! A jak się nazywasz? DYZIO: - Dyzio Marzyciel HILARY: - A o czym marzysz? V Wiersz “Dyzio Marzyciel” DYZIO: - “Jaka szkoda, że te obłoczki płynąceNie są z waniliowego kremu...A te różowe –Że to nie lody malinowe...A te złociste, pierzaste –Że to nie stosy ciastek...I szkoda, że całe nieboNie jest z tortu czekoladowego...Jaki piękny byłby wtedy świat!Leżałbym sobie, jak leżę,Na tej murawie świeżej,Wyciągnąłbym tylko rękęI jadł...i jadł...i jadł...” HILARY: - Wstawaj marzycielu, bo Ci pociąg odjedzie. Ruchy!... Ruchy!! (Dyzio wstaje i szybciutko ucieka za kurtynę) HILARY: - (powoli odwraca się do tyłu i nagle zaczyna krzyczeć)-O ludzie! Czy ja dobrze widzę? (W jego stronę idzie dziewczynka) DZIEWCZYNKA: - A o co chodzi panie Hilary? HILARY: - O!... Tam!... Kto to jest? Bo jakiś inny! Pociemniało mi w oczach, czy co? DZIEWCZYNKA: - To Murzynek Bambo panie Hilary! Niech pan już znajdzie te swoje okulary i wreszcie przejrzy na oczy! HILARY: - Dobrze, dobrze!... Murzynek Bambo powiadasz serdeńko! A gdzie on mieszka? VI Wiersz “BAMBO” DZIEWCZYNKA: Murzynek Bambo w Afryce mieszka, Czarną ma skórę ten nasz koleżka. Uczy się pilnie przez całe ranki Że swej murzyńskiej “Pierwszej czytanki” Szkoda, że Bambo czarny, wesoły Nie chodzi razem z nami do szkoły.......(Wiersz mozna przedstawić w całości). HILARY: Oj, chyba szkoda. Ale nie wiesz przypadkiem, gdzie są moje okulary? DZIEWCZYNKA: Nie mam pojęcia! HILARY: Nie do wiary! (Chłopiec, jako narrator, ukryty jest za kurtyną) CHŁOPIEC: Biega, krzyczy pan Hilary:HILARY: “Gdzie są moje okulary? ....“Skandal! – CHŁOPIEC: - krzyczy – HILARY: “Nie do wiary!”Ktoś mi ukradł okulary!” CHŁOPIEC: Nagle – zerknął do lusterka... Nie chce wierzyć...Znowu zerka. Znalazł! Są. Okazało się, Że je ma na własnym nosie......(Wiersz mozna takze przedstawić w całości). HILARY: Nareszcie widzę, gdzie stoi mój pociąg. Wsiadam już, bo się spóźnię. (Hilary idzie w stronę pociągu) (Na scenę wpadają dwa tańczące Michały) VIII Wiersz “DWA MICHAŁY” Tańcowały dwa Michały, Jeden duży, drugi mały. Jak ten duży zaczął krążyć, To ten mały nie mógł zdążyć. Jak ten mały nie mógł zdążyć, To ten duży przestał krążyć. A jak duży przestał krążyć, To ten mały mógł już zdążyć. A jak mały mógł już zdążyć, Duży znowu zaczął krążyć. A jak duży zaczął krążyć, Mały znowu nie mógł zdążyć. Mały Michał ledwo dychał, Duży Michał go popychał, Aż na ziemię popadały Tańcujące dwa Michały. (Machały przewracają się i zasypiają na scenie) (Na scenę wchodzi maszynista. Gwiżdże.) MASZYNISTA: Uwaga! Uwaga! Pociąg “Fantazja” relacji Wierszykowo – Tuwimowo odjeżdża ze stacji Szkoły Podstawowej nr 19 w Jastrzębiu Zdroju. Podróżnych prosimy o zajmowanie miejsc i zamknięcie drzwi. (Maszynista gwiżdże i wychodzi za kurtynę.) IX Fragment wiersza “LOKOMOTYWA” (w wykonaniu dzieci schowanych za kurtyną) Nagle – gwizd! Nagle – świst! Para – buch! Koła – w ruch! Najpierw - powoli – jak żółw – ociężale, Ruszyła – maszyna – po szynach – ospale, Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I kręci się, kręci się koło za kołem, I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi, A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! Po torze, po torze, po torze, przez most, Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las, I spieszy się, spieszy się, by zdążyć na czas, Do taktu turkoce i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to, Gładko tak, lekko tak toczy się w dal, Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana, Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana. A skądże to, jakże to, czemu tak gna? A co to to, co to to, kto to tak pcha, Że pędzi, że wali, że bucha, buch, buch? To para gorąca wprawiła to w ruch, To para co z kotła rurami do tłoków, A tłoki kołami ruszają z dwóch boków I gnają, i pchają, i pociąg się toczy, Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy I koła turkocą, i puka i stuka to: Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!... (Chłopcy budzą się i ze zdziwieniem rozglądają się wokół siebie) MICHAŁ I: - Michał! Michał! Wstawaj szybko! MICHAŁ II: - Co się stało? Co jest? MICHAŁ I: – Nie wiem!!... Ale mi się w głowie kręci. MICHAŁ II: - Mnie też. To chyba od tego tańcowania. Popatrz! Nie ma naszego pociągu. Jak teraz dojedziemy do naszego Tuwimowa? MICHAŁ I: - Nie martw się. Mam świetny pomysł! Przeczekamy w Jastrzębiu. Odjedziemy za rok następnym pociągiem. Tu też jest wesoło. MICHAŁ II: - Masz rację..... To bawmy się dalej. (Dzieci śpiewają piosenkę pt. ”Fantazja”) mgr Bożena Piechaczek – Kąkol nauczyciel nauczania zintegrowanego SP- 19 w Jastrzębiu ZdrojuUmieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka"). - Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam? - List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła! - Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się, kochanie! - Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię! - Oj, Grzesiu kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci! - Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci! - Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi słowo. - No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo: List był do wuja Leona, A skrzynka była czerwona, A koperta...no, taka... tego... Nic takiego nadzwyczajnego, A na kopercie - nazwisko I Łódz... i ta ulica z numerem, I pamiętam wszystko: Że znaczek był z Belwederem, A jak wrzucałem list do skrzynki, To przechodził tatuś Halinki, I jeden oficer też wrzucał, Wysoki - wysoki, Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał, I jechała taksówka... i powóz… I krowę prowadzili… i trąbił autobus, I szły jakieś trzy dziewczynki, Jak wrzucałem ten list do skrzynki... Ciocia głową pokiwała, Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia: - Oj, Grzesiu, Grzesiu! Przecież ja ci wcale nie dałam Żadnego listu do wrzucenia!... 1. Na podstawie wiersza, napisz kartkę z pamiętnika Grzesia lub jego cioci.. Nie cytuj. Daje naj ! :) O Grzesiu kłamczuchu i jego cioci - Julian Tuwim- Wrzuciłeś Grzesiu list do skrzynki, jak prosiłam?- List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła!- Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się kochanie!- Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię!- Oj, Grzesiu kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!- Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci!- Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo:List był do wuja Leona,A skrzynka była czerwona,A koperta...no, taka... tego...Nic takiego nadzwyczajnego,A na kopercie - nazwiskoI Łódź... i ta ulica z pamiętam wszystko:Że znaczek był z Belwederem,A jak wrzucałem list do skrzynki,To przechodził tatuś Halinki,I jeden oficer też wrzucał,Wysoki - wysoki,Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał,I jechała taksówka... i trąbił autobus,I szły jakieś trzy dziewczynki,Jak wrzucałem ten list do skrzynki...Ciocia głową pokiwała,Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia:Oj, Grzesiu, Grzesiu!Przecież ja ci wcale nie dałamŻadnego listu do wrzucenia!...Autor: Julian Tuwim

jak wrzucał to kucał